
Trzeci odcinek z cyklu „Legendarne Mecze”. Serdecznie zapraszam do lektury. A w dzisiejszym odcinku:
Finał Ligi Mistrzów
FC Barcelona – Arsenal Londyn
17 maja 2006 roku,
Stade de France w Paryżu
Dokładnie dwanaście lat i jeden dzień po swym ostatnim finale Ligi Mistrzów, FC Barcelona stanęła przed kolejną szansą zdobycia Pucharu Europy. Jej przeciwnikiem był Arsenal, zespół, który jeszcze nigdy w swej historii nie miał takiej okazji. Katalończycy w sezonie 2005/06 drugi raz z rzędu zdobyli mistrzostwo Hiszpanii i wiele osób zastanawiało się czy Frank Rijkaard stworzył tak mocny zespół jakim kiedyś dysponował Johan Cruyff, jego sławny poprzednik na trenerskiej ławce. Mając w swoim składzie największych wirtuozów światowej piłki Blaugranie do pełni szczęście brakował tylko spektakularnego sukcesu na arenie międzynarodowej. A że nie ma na tym polu trofeum cenniejszego od zwycięstwa w Lidze Mistrzów, Barcelona stanęła przed niepowtarzalną szansą.
Naprzeciw stanęła drużyna młodsza i znacznie mniej doświadczona w tych rozgrywkach. Londyńczycy chcieli powtórzyć wyczyn Liverpoolu sprzed roku, gdy popularnym The Reds także nie dawano większych szans na końcowy sukces. Największa gwiazda, jaką posiadał w swym składzie trener Arsene Wenger, to bezsprzecznie Thierry Henry. Smaczku temu meczowi dodawał fakt, że wszechstronnym francuskim napastnikiem interesowała się właśnie Barcelona, której działacze długo namawiali Henry’ego do nie przedłużenia wygasającego kontraktu, lecz wybrania ich oferty.
Mecz finałowy odbył się w Paryżu na francuskim stadionie narodowym Stade de France, na którym zasiadało tego wieczora blisko 80 tysięcy widzów. Frank Rijkaard wybrał na ten mecz następującą jedenastkę:
Victor Valdes – Oleguer, Carles Puyol, Rafa Marquez, Gio van Bronckhorst – Edmilson, Mark van Bommel, Deco – Ludovic Guly, Ronaldinho, Samuel Eto’o.
A oto jedenastka Arsene Wengera:
Jens Lehman – Emmanuel Eboue, Kolo Toure, Sol Campbell, Ashley Cole – Robert Pires, Gilberto Silva, Cesc Fabregas, Aliaksandr Hleb, Fredrik Ljungberg – Thierry Henry
Początek meczu był wyrównany. Mimo, że to Barca była częściej przy piłce, obie drużyny raz po raz stwarzały niebezpieczne sytuacje. W 18 minucie meczu doszło do niezwykle ważnego wydarzenia. Pędzący w stronę bramki Arsenalu Samuel Eto’o został brutalnie powalony poza polem karnym przez Bramkarza The Gunners – Jensa Lehmana. Do wykopniętej spod nóg napastnika Blaugrany podbiegł Ludovic Guly kierując ją do bramki. Wszyscy Cules cieszyli się z objęcia prowadzenia, natomiast norweski arbiter Terje Hauge, szybko zgasił tę reakcję i odgwizdał rzut wolny, a zdobytej bramki nie uznał. Jedynym pocieszeniem było wykluczenie z gry bramkarza Arsenalu. Po meczu większość ekspertów uznała, że sędzia popełnił błąd nie przyznając Barcelonie przywileju korzyści, ale w tym momencie było to już bez znaczenia.
Kolejny szok kibice Barcy przeżyli w 36 minucie, kiedy to do dośrodkowania Thierry’ego Henry najwyżej wyskoczył Sol Campbell i skierował piłkę do bramki strzeżonej przez Victora Valdesa. Nieoczekiwanie to Kanonierzy objęli prowadzenie w tym meczu tym samym znajdując się bliżej upragnionego zwycięstwa.
Po przerwie Barcelona napierała jeszcze mocniej, jednakże kolejne fale ataków Barcy rozbijały się o mur, który w bramce Almunii stworzyli piłkarze Arsenalu. Blaugrana nie miała żadnego pomysłu na sforsowanie obrony The Gunners. Kiepsko reprezentował się lider Barcy – Ronaldinho. W 61 i 71 minucie Frank Rijkaard zdecydował się zdjąć z boiska odpowiednio Marka van Bommela oraz popełniającego ogrom błędów Oleguera. W ich miejsce na boisku zameldowali się Henrik Larsson oraz Belletti. Zmiany okazały się kluczowe dla końcowego wyniku spotkania.
W 76 minucie Larsson dokładnym podaniem wypuścił lewą stroną Samuela Eto’o, a Kameruński napastnik pewnie pokonał bezradnego golkipera Arsenalu. Jeszcze londyńczycy nie zdołali do końca otrząsnąć się z utraty bramki, gdy po pięciu minutach Blaugrana zadała decydujący cios. Kolejne piękne podanie Larssona napotkało na wbiegającego z prawej strony w pole karne Juliana Bellettiego. Po strzale bocznego obrońcy Dumy Katalonii piłka odbiła się od nóg Almunii, po czym przekroczyła linię bramkową. Przez ostatnie 20 minut spotkania Katalończykom nie pozostawało nic innego do zrobienia jak, mądrze przetrzymując piłkę i kontrolować boiskowe wydarzenia.
Po końcowym gwizdku, będącego tego wieczora w nie najlepszej dyspozycji norweskiego arbitra, w obozie Barcy zapanowała nieopisana radość. Tym większa, że było to dopiero drugie zwycięstwo w najbardziej prestiżowych rozgrywkach klubowych w Europie tego wielkiego klubu. Frank Rijkaard, Ronaldinho i spółka tryumfowali, nikt już nie mógł powiedzieć, że porównywanie ich zespołu do legendarnego Dream Teamu Johana Cruygga jest na wyrost.
[źródło:
własne]