
Nie da się nie zauważyć licznych pomyłek i błędów sędziowskich, które niszczą piękne piłkarskie widowisko i nierzadko to właśnie one decydują o losie meczów, a nie sami piłkarze. Taki sędziowskie ,,psikusy" towarzyszą nam już od lat i jeżeli nikt nie podejmie kroków w stronę wyeliminowania takich sytuacji, będziemy takie spektakle oglądali jeszcze długo.
Nadeszło lato 2010. Wszystkim fanom piłki nożnej kojarzy się to z tylko jednym wydarzeniem - Mistrzostwa Świata w RPA. Mistrzostwa Świata, które ostatnio stoją pod znakiem właśnie wcześniej wspomnianych figli sędziowskich. Faza grupowa mundialu obeszła się raczej bez poważnych błędów ze strony sędziów. Warto zwrócić jednak uwagę na 1/8 finału rozgrywek. Podczas meczu Niemców z Anglią, Urugwajczyk Jorge Larrionda podjął fatalną decyzję po strzale Franka Lamparda, gdy piłka uderzyła o poprzeczkę o o około pół metra przekroczyła linię bramkową. Na nic zdały się błagania Anglików, sędzia pozostał przy swojej decyzji. Trójka pozostałych sędziów również nie zauważyła piłki w bramce Niemców. Były selekcjoner reprezentacji Polski, Andrzej Strejlau określił to skandalem na skalę światową. Być może gdyby nie ta pomyłka sędziowska, to Anglia walczyłaby w ćwierćfinale z Argentyńczykami.
A i przy tej drużynie warto zawiesić oko na sędziowanie. Także w 1/8 finału, w meczu Argentyna - Meksyk włoski sędzia Roberto Rosetti, znany z nazwiska prawie wszystkim fanom futbolu na całym świecie podejmuje katastrofalną decyzję wraz z kolegą stojącym przy lini autowej, jakoby Carlos Tevez strzelił poprawnie gola Meksykanom, jednak wszyscy widzowie mogli się dopatrzeć spalonego. I tak było. Przy tej sytuacji mamy kolejny Polski akcent, a mianowicie chodzi o Michała Listkiewicza, który usprawiedliwiał po meczu sędziego Rosettiego sugerując, że wina leży na sędziemu liniowemu. Miejmy nadzieję, że na tym mundialu już więcej pomyłek nie będzie, tym bardziej że doszliśmy już do półfinałów oraz finału, w których rozstrzygną się losy tych mistrzostw.
Zostawmy może już temat Mistrzostw Świata i zwróćmy się w stronę naszej FC Barcelony. Dokładnie chciałbym przypomnieć Wam mecz rewanżowy Chmapions League, w której Duma Katalonii zmierzyła się z Chelsea Londyn. W pierwszym spotkaniu sędzianie zaliczył ani jednej wpadki, ale to co zrobił w drugim zostawiam bez komentarza. Było to spotkanie o wszystko dla obu ekip. Chelsea musiała wygrać, natomiast Barcy wystarczał tylko remis.
I skończyło się szczęśliwym dla nas 1 -1. Chyba wszyscy pamiętają piękną bramkę Andresa Iniesty z ostatniej minuty meczu. Zaraz jednak po tym golu Yaya Toure dotknął ewidentnie piłki ręką, za co należał się karny dla The Blues. Takiej decyzji sędzia jednak nie podjął. Michael Ballack rozpoczął wtedy słynny już bieg za arbitrem błagając o sprawiedliwość. Ten jednak był nieugięty i pozostał przy swoim. Myślę, że to była najkorzystniejsza pomyłka sędziowska dla Barcy, ale kibice Chelsea Wolfgangowi Starkowi tej paczki błędów nie zapomną nigdy.
Tak więc sami widzicie, że wprowadzenie od dawna już stosowanej między innymi w siatkówce technologii komputerowej, która miałaby pomagać arbitrom w decyzjach jest niezbędna. Sami prezydenci FIFA od ostatnich błędów z mundialu zaczęli poważnie konwersować o specjalnych ekranach dla prowadzących spotkanie sędziów. Oby ten przepis został wprowadzony jak najszybciej, ponieważ prawdopodobnie nikt nie zamierza oglądać więcej takich scen.
[Źródło:
własne]